2 kwietnia 2013

Jednopart: Cholernie idealny.

Muzyka która mnie zainspirowała: KLIK

Właściwie to nie wiem, od czego zacząć. Wiem, wiem, że nie powinnam Ci zawracać głowy, ale myślę, że chyba naprawdę powinnam Ci to powiedzieć. Właśnie teraz, w tym momencie, teraz – czyli w czasie, że gdy o tym mówię, to wszystko już jest przeszłością. Ale nie ważne, bo przecież nie to chciałam Ci powiedzieć.
Posłuchaj chłopaku, bo nie będę tego dwa razy powtarzać. Właściwie, to chyba nie powinnam tego mówić, ale muszę. Potrzebuję tego, rozumiesz? Może i Ty potrzebujesz to usłyszeć. Po co? Nie wiem, może żeby poprawić Ci jakoś humor. Masz dobry? Okej… To może po to, byś uwierzył w siebie? Wierzysz w siebie? Rozumiem, ale może… żebyś uwierzył jeszcze bardziej? Że, jesteś… cholernie idealny.
Bo popatrz, jest sobie ktoś taki jak Ty. Wysoki, wysportowany. Ciemne włosy, czy jakieś inne, tak jak i ciemne, ale nie koniecznie, oczy.  Średni nos i troszkę odstające uszy, ale to nie ważne jak dokładnie ten ktoś wygląda. Bo ma cudowny zarost i od razu wygląda jak mężczyzna. Co nie znaczy, że bez zarostu wygląda jak dzieciak. Nie, nie. Tylko w zaroście mu lepiej. No i jest. Często się uśmiecha, a gdy to robi uwydatniają się jego kości policzkowe. Bo gdy się nadyma wygląda troszkę jak jakiś miś. Wprost do przytulania. A ja, chłopaku, mogłabym Cię przytulać i przytulać. I całować i kochać. I… Dobra, dobra wiem. Nie mogę się tak zapędzać. Zresztą nie powinnam się chyba odwoływać tylko i wyłącznie do wyglądu, no przecież. Ale taki jesteś w moich oczach. Jesteś po prostu idealny.
 I naprawdę mogłabym spędzić z Tobą resztę życia. Wiem, nie byłoby ono łatwe. W końcu jesteś sportowcem. Musisz trenować, grać i wyjeżdżać na mecze. I masz fanki. Czy byłabym chorobliwie zazdrosna? Może aż tak to nie. Ale byłabym o nie zazdrosna. W końcu wiadomo, obłapiają Cię tymi łapskami przy robieniu zdjęć, szczerzą się do Ciebie. Może byłabym dla Ciebie najważniejsza, ale i tak czułabym się przez nie… zagrożona. Tak, to chyba dobre słowo. Ale zawsze wiernie czekałabym aż wrócisz. Czekałabym po prostu na to spędzanie czasu ze mną, bo wiadomo… Wróciłbyś z wyjazdu i pewnie nasze pierwsze kroki skierowalibyśmy do sypialni. Albo gdziekolwiek, gdzie mielibyśmy odrobinkę miejsca, by namiętnie się kochać. Lubisz w łazience na pralce? W wannie też? Nie ma sprawy. Pomyślałeś także o kuchni? Dobra, tam też możemy spróbować. I jeszcze w przedpokoju na garderobie i na balkonie oparci o ceglane mury. Kochany, gdziekolwiek chciałbyś. Tylko wiesz, jestem jeszcze za młoda i nie chciałabym zostać mamusią. Ale pewnie i Ty nie chciałbyś być tatą, więc… Wiadomo.
Przerażam Cię? Przepraszam, nie po to wszystko mówię. Chociaż nie powiem… Nie mówię tego tak sobie, dla jaj. Bo mówię serio. I wiesz, że mógłbyś na mnie liczyć? Zawsze. No może nie wieczorami, w sensie żeby szlajać się kajś po mieście. Ale mógłbyś zadzwonić i rozmawiać ze mną do samego rana. Nie koniecznie zawsze Cię zrozumiem i będę powtarzać kilka razy, żebyś powtórzył to, co powiedział, bo mogę czegoś nie usłyszeć. Ale byłabym, słuchałabym Cię. Nie ważne, że rano musiałabym wcześniej wstać, by pozałatwiać swoje sprawy. Odespałabym to popołudniu. Jeżeli znalazłabym czas. Tak, nie rozłączyłabym Cię nigdy. Chyba, że byłabym cholernie na Ciebie wściekła! Ale następnego dnia, po przyznaniu się, że miałam gorsze chwile, bo coś tam… Przeprosiłabym Cię za to. Oczywiście, nie chciałabym, żeby to się często powtarzało, ale przecież wszyscy mają czasem gorsze chwile!
Nie jestem w Twoim typie? Wiadomo. Taka jak ja nie może być dziewczyną, narzeczoną czy też żoną kogoś takiego jak Ty. Wiem to. Sportowcy zawsze mają jakieś super hot laski, z którymi nie mogliby się wstydzić wychodzić na imprezy, czy też pozować do tysiąca zdjęć przez kilka godzin.
Ale czy jakaś inna ona, byłaby Twoją najwierniejszą fanką? Byłaby co do Ciebie w porządku, gdy nie byłoby Cię więcej niźli byś był? Nie zdradzałaby Cię? Tęskniła za Tobą? Wiesz… Bo ja byłabym tą fanką. Nie zdradzałabym Cię i tęskniła jak głupia. Może nie dzwoniła co chwile, ale wystarczyłyby mi wieczorne rozmowy, gdybyś był daleko. I nie, nie potrzebowałabym najdroższych prezentów świata.
Ale wiem, to się nie liczy. Nie, nie powiedziałam, że jesteś facetem, który patrzy tylko i wyłącznie na wygląd. Właściwie to może jesteś facetem, który lubi innych facetów? Przecież nie wiem, jaki jesteś. I pewnie nigdy Cię nie poznam. W sensie, że nie będę wiedziała ile najdłużej spałeś, po której stronie łóżka. Czy w nocy jesteś przykryty po sam czubek nosa, czy może zupełnie nie potrzebujesz kołdry? A może przytulasz się do poduszki, albo opierasz się tyłkiem o zimną ścianę? A może… nienawidzisz z kimś spać? A gdy śpisz, to jak wstajesz czujesz się tak bardzo niewyspany, że chciałbyś wrócić do łóżka na cały dzień?
Nigdy też nie będę wiedziała, co robisz po wyjściu z łóżka. Idziesz do łazienki, by załatwić swoje sprawy fizjologiczne? A może do kuchni by zrobić sobie kawy, herbaty czy po prostu wypić zimne mleko z lodówki? A może przygotowywałbyś sobie śniadanie? A może tego nie robisz, bo nie lubisz jeść w domu? Wiecznie żywisz się na drożdżówkach czy innych takich? Spoko. Ale… Właściwie, to chyba potem jesteś szybko głodny. Przecież facet powinien dużo jeść. Dlatego uwielbiasz obiady i potrafisz tego wszystkiego zjeść kilka porcji? No i to mi się podoba! Nie, że dużo jesz, tylko, że… No. O i jak podjadasz z lodówki, to też jest okej. O ile nie zjadasz tego, co ja biorę sobie na kanapki. Ale nie o tym przecież mowa!
Masz dosyć rozmowy o Tobie? Właściwie to… rozumiem Cię, bo ja też nienawidzę o sobie gadać. Wiem, że każdy tak mówi, ale wiem, że mówisz prawdę. Tak jak i ja, gdy o tym mówię. Zawile? Oj… nieistotne.
A powiedz mi, chłopaku… Jaki jest Twój ulubiony kolor? Jaki jest Twój ulubiony owoc? Lubisz słodycze? Tak? Jaką czekoladę? A Twoja ulubiona muzyka? A piosenka? A serial jakiś oglądasz? Wiem, że to babskie raczej, ale może… A… Wiem trochę przesadzam. Wiem to, naprawdę. Tylko cholernie chciałabym Cię poznać. Usłyszeć te wszystkie dziecięce historie, których teraz się wstydzisz. Chciałabym zaznajomić się z całą historią. Obejrzeć każde Twoje zdjęcie, choćby nie wiadomo, jakie głupie było. Tylko po to, by dobrze Cię poznać.
Właściwie, nie wiem, po co. Po prostu chcę tego. Nie, nie każę Ci przecież potem być ze mną aż do końca świata. Właściwie niczego Ci nie każę, o nic nie proszę. Nie chcę Cię ograniczać.
I tak wiem, że jestem dla Ciebie nikim. Że dalej tak będzie. A Ty dla mnie dalej będziesz cholernie idealny.

***
Ktoś idealny dla mnie? Boże, nie wiem, niczego nie wiem. Właściwie to mogłabym tu wymienić wiele nazwisk, jeszcze więcej niż kiedykolwiek cokolwiek mogłyby one coś komuś powiedzieć.
Dlaczego tak zawile? Bo jestem po winie buhaha. A tak serio, bo coś mnie naszło. Mam właśnie takie ataki, jak te z moim ciągłym kaszlem i kichaniem. I nie obchodzi mnie, co ktoś o tym sądzi. Znaczy, wiadomo, że obchodzi. Jak się podoba to spoko, jak nie – no to trudno. Ale wolałabym wiedzieć, dlaczego. Ale z tym, że nie obchodzi mnie, co ktoś o tym sądzi to… To bardziej chodzi mi o to, że nie obchodzi mnie, co myślą sobie inni o mojej osobie. Czy że może jestem niewyżyta, że jakaś pierdolnięta, czy… Cokolwiek innego. Jestem sobą i nie zmienię się pod wpływem jakiejś durnej opinii. Nie pasuje Ci moja osoba? Nie musisz się ze mną zadawać!
Cholera, czuję się jak jakaś nawiedzona nastolatka, a tu już prawie dwadzieścia na karku. Szit, muszę się wziąć w garść. Chociaż właściwie to… Po cholerę?
Dobra, lepiej skończę ten durny i dziwaczny monolog. Tak czasem człowiek ma, rozumiecie. Nie? Szkoda.

A tak właściwie to, co to jest? Autobiograficzny esej? Wymyślony list do kogoś? To chyba ja wiem najlepiej. Ale napiszę tylko tyle: Uwielbiam eseje.

A miało to wyglądać całkowicie inaczej…

~ pisane 31.03.2013, 1.04.2013 (i to nie jest żart) oraz 2.04.2013, yay!
Bo to wcale nie było takie proste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz